Z radością przekazuję wieści, że kilka tygodni temu przeszłam operację oczu, w której moja wada krótkowzroczności została całkowicie zniwelowana.
Już kilka lat temu na Hawajach usłyszałam od Lindy z CC, że ona przeszła tę operację i odzyskała pełną ostrość widzenia i żałuje jedynie tego, że nie zrobiła tego wcześniej. Dzięki niej i kilku innym osobom z otoczenia odważyłam się w końcu na swoją operację skorygowania mojej wady -2 dioptrii, u cudownej Pani Motyl (Takie było jej nazwisko) w klinice w Bielsku Białej.
Dzięki temu jak mniemam (bo wszystko jest symboliczne w tej rzeczywistości) chciałabym podzielić się z wami nowymi uświadomieniami na temat tego, jak właściwie działa energia, bo to, co teraz widzę, przeszło jakby swój własny update.
( Widzę dalej i rozleglej niż wcześniej, nie tylko jeśli chodzi o widzenie, ale też dostrzegam szerzej części tej rzeczywistości)
Jak w święta wygrałam w karty
I tak na przykład w te święta Wielkanocne, grając w karty z rodziną zauważyłam nowe rzeczy.
W mojej rodzinie wszyscy lubią wygrywać i może dlatego gra w karty jest naszą domową rozrywką.
Gdy jesteśmy wszyscy razem często siadamy na karciane rozgrywki. Mój Tata szczególnie ma jakieś dary w kwestii wygrywania w karty, zarządzania energią, układania kart, bo najczęściej to on wygrywa. I niezależnie kto siada naprzeciwko niego i niezależnie od gry, on wygrywa o wiele częściej niż inni.
Świetnie też zarządza pieniędzmi i potrafi je mnożyć, więc już od jakiegoś czasu podziwiam to w nim i celebruję to też w sobie.
Na przykładzie mojego Taty już wcześniej zauważyłam, że ten, kto bardziej wierzy we własną wygraną, jest tym, któremu zawsze przychodzą odpowiednie karty. Klasyka. Można więc manifestować swoją wygraną, myśląc o swoim zwycięstwie i celebrując je w sobie, jeszcze zanim się wygra.
Jednak tym razem odkryłam zupełnie nowy sposób i jak mi się zdaje, dużo bardziej potężny, a dokładnie trzy razy potężniejszy przy grze, w którą aktualnie graliśmy.
Widzicie, kiedy manifestujecie swoją wygraną, to samo może zrobić gracz po waszej prawej i lewej stronie. Siła jego manifestacji jest tu kluczowa.
Ten, kto ma silniejszą wiarę we własne zwycięstwo, najczęściej wygrywa. Można też powiedzieć, że ma szczęście.
Jednak w jakości widzenia duszy widzisz, że jednocześnie TY sam jesteś kreatorem swojej rzeczywistości, ale też inni ci ją odbijają jak lustro. W tej ziemskiej rzeczywistości inni odbijają ci to, co w tobie dzieje się w chwili teraz. Co o sobie myślisz. Nawet jeśli na głębokim poziomie sobie tego nie uświadamiasz, to inni są twoim lustrem.
Tak też działa zasada: jesteś tym, co rozsiewasz. Masz w sobie dużo zazdrości, los ześle ci kogoś, z kim tę zazdrość będziesz mógł sobie odegrać. Złorzeczysz na innych? Wróci to do ciebie ze zdwojoną siłą. ITD
Piękno rozszerzonej świadomości pokazuje ci to i przypomina o twojej nieustającej sile manifestacji za każdym razem, gdy zaczynasz tę grę. Dlatego świadomy twórca zamiast poddawać się myślom ściąganym przez ciężar grawitacji łapie te pojawiające się sentencje czy myśli w swojej głowie, przygląda się im bez żalu i zamienia je na takie, jakie mu się przysłużą. Jemu i innym. Proste.
Jednak wróćmy do gry w karty.
Świąteczna partia kart z nowymi oczami
Siedząc przy stole z siostrą i rodzicami, w najlepsze przyjmowałam każdy układ kart, jaki do mnie przychodził. Dodam, bo to przyda się w tej historii, że moja Mama od kilku rund przegrywała z kretesem.
Byliśmy po całym dniu przyjmowania gości i ona najwięcej przy tej okazji dawała z siebie, bo jakby nie było, mimo naszej pomocy w gotowaniu potraw, to ona była gospodynią tego domu. Więc wieczorem była już zmęczona ciągłym dawaniem. Jej nastrój przekładał się na grę, bo od kilku rund zaliczała duże spadki.
W pewnym momencie gry zobaczyłam skrawkiem oka karty siostry i już wiedziałam, jaka karta przyniesie jej możliwość wyłożenia się (zdobycia dodatkowych punktów). Normalnie z tą wiedzą nie powinnam jej rzucać tej karty, bo to by oznaczało, że może wygrać szybciej niż ja. Jednak tym razem, rozumiejąc, że moja siostra to też odbicie mnie, w kolejnej kolejce rzuciłam jej na kupkę kartę specjalnie dla niej. Z pełną świadomością tego, że to przybliży ją do wygranej. A w mojej głowie pojawiła się myśl: niech ma, niech się cieszy z wygranej.
Siostra wyciągnęła moją kartę i z satysfakcją wyłożyła się, a ja poczułam jeszcze większą satysfakcję i takie olśnienie, że to, że będę cieszyć się z jej zwycięstw, wcale mi nie umniejsza możliwości mojego zwycięstwa.
W tej samej grze, w kolejnej rundzie pociągnęłam Jokera, który zamieniał się w dowolną wybraną przeze mnie kartę, powodując moje zwycięstwo. Co ciekawe, siostra, która była po mnie, również miała zwycięstwo na ręku. Jednak ja wygrałam wcześniej, jako pierwsza, więc to jej nie dało dodatkowych punktów.
W kolejnej rundzie zamiast manifestować dla siebie zaczęłam manifestować dla wszystkich graczy – ZWYCIĘSTWO.
Zupełnie odwrotnie niż zawsze. (Manifestując je tylko dla siebie, kiedy chciałam wygrać, bo też nie zawsze tego chcę)
W międzyczasie do pokoju weszło dziecko znajomych mojego brata i poprosiło mamę o kawałek ręcznika papierowego, a ona zamiast urwać jeden listek dała mu cały duży ręcznik papierowy, na co dziecko zareagowało ogromną wdzięcznością.
W tym momencie moja mama z radością z powrotem wróciła do energii dawania i jak za machnięciem magicznej różdżki jej karty od razu się odmieniły. Wyłożyła się po raz pierwszy od kilku rozdań, a w następnej rundzie wygrała.
Zauważyłam tę dynamikę energii i ucieszyłam się z jej wygranej, nadal manifestując dla całej mojej rodziny jak najlepsze karty i wygraną.
To, co szczerze manifestowałam dla moich graczy, wracało do mnie obficie, bo zaczęłam szybko wychodzić na prowadzenie.
Nie wygrywałam każdej rozgrywki i szczerze cieszyłam się z satysfakcji wygranej każdej ze stron, traktując to jako mój sukces.
Tym sposobem, po naszych ustalonych 10 grach moje punkty znacząco przewyższały punkty wszystkich innych. A to dało mi wygraną.
Zobaczyłam, jakie to proste.
Kiedy manifestujesz wzrost, wygraną i satysfakcję dla wszystkich twoich graczy, a jesteś świadomym twórcą swojej rzeczywistości, świat oddaje ci tę moc potrójnie. Bo to, co wysyłasz, do ciebie wraca.
Jeśli manifestowałabym tylko dla siebie, siła mojej manifestacji równałaby się 1.
Jeśli manifestuję zwycięstwo i dobre karty dla wszystkich przy stole, to 1 mnoży się razy 3.
1×3=3
Co daje trzy razy silniejszą manifestację.
Jakie to proste.
A ponieważ wszyscy wokół to odbicie ciebie, w rozumieniu duszy (oczywiście w pełni suwerenne dusze, które odbijają ci grę, którą musisz odegrać), manifestując dla nich to, co najlepsze, przyciągasz to dla siebie w o wiele większym stopniu i na większą skalę.
Matematyka to proste i uznane prawa wszechświata.
Takie piękne odkrycie, którym chciałam się z wami podzielić.
Bo jeśli wy wejdziecie w wyższe możliwości manifestacji, przy wciąż wysokich wibracjach, stworzymy dla siebie lepszy świat.
Jakie to proste.
Bardziej przebudzony, bardziej świadomy, taki, w którym dobrze się mieszka.
Z ludźmi wybierającymi dla siebie wszystko to, co najlepsze, a to tworzy sytuację WYGRANY-WYGRANA dla wszystkich.
Czy to nie fantastyczne odkrycie?
Nowo widząca, i nowo kreująca z uszanowaniem tego świata,
Ania Budzowska

