Nasz świat —
tych, którzy chcieli więcej:
widzieć,
czuć,
smakować,
wyjść z wszelkich iluzji,
kochać.
Ten świat jest dla większości ludzi nieznany.
Dziwni z natury
Nie dość, że urodziliśmy się dziwni —
bardziej wrażliwi niż inni,
z własnym zdaniem na wiele tematów —
to jeszcze, idąc za sobą,
nieważne co i kto,
zdecydowaliśmy się oddać swoje życie
prowadzeniu ducha.
A to już jest
najwyższa forma dziwactwa.
Kto tak robi?
Bo któż tak robi?
Kto słucha wewnętrznego głosu duszy,
aniołów, przewodników duchowych
i biegnie tam, gdzie prowadzi serce,
nie zważając na narzekania umysłu?
Chyba tylko wariaci,
którzy stracili z oczu
poczucie rzeczywistości.
I my.
Poszukiwacze prawdy.
Ci, którzy zakwestionowali wszystko
Osoby, które miały czelność
zakwestionować wszystko,
co usłyszały od innych ludzi,
od kultury,
od religii.
Osoby, które mimo upadków —
a było ich wiele —
nadal szły ze swoimi darami.
Za sobą.
Aż do końca.
Przebudzenie po każdym końcu
A po każdym końcu
przychodziło przebudzenie —
żywe odsłonięcie prawdy
i tego, co jest.
Najczęściej Bolesne.
I za każdym razem
to odkrycie,
zamiast łączyć,
dzieliło.
Rozpoznanie tylko dla nas
Bo za każdym razem
odsłaniało wszystko to,
czego nie chcieliśmy widzieć w sobie,
ale też to,
czego nie chcieliśmy widzieć w innych.
I oto staliśmy w tym rozpoznaniu —
ale ono było tu
tylko dla nas.
Bo co z tego,
że zobaczyliśmy coś o kimś innym,
jeśli ten ktoś nie chciał słuchać?
Jego prawda miała pozostać przed nim ukryta
jeszcze długo.
Może na wcielenia.
I to był jego wybór.
Najwyższa forma tworzenia.
Głębiej w ciemność
Nie można z tym dyskutować.
Nic więc nie pozostawało,
jak zapaść się jeszcze głębiej.
A głębokość — jak powszechnie wiadomo —
nie zawiera światła.
Im głębiej, tym ciemniej.
Tak to już jest na tym świecie.
Duchowe odpadanie
Więc zaczęły się tworzyć odpadnięcia
w naszych życiach.
Odpadali przyjaciele.
Członkowie rodziny.
Znajomi.
I tak, regularnie,
tworzyliśmy swoje duchowe oddzielenie.
Nowa Ziemia. Stary Świat.
Iluzja podziału
Doszło do tego,
że ludzie stworzyli taki podział,
w którym stary świat
miał się zapaść.
Rozdzielić.
Ci, którzy idą Nową Ziemią,
mieli mieć swoją rzeczywistość.
A ci, którzy wybierali starą Ziemię —
wojny, ekscytacje, dramaty —
mieli być gdzieś indziej.
A to wszystko
tworzyło jeszcze więcej oddzielenia.
Bo taki już jest ten świat.
Dualny.
Jak noc i dzień.
Jesteśmy jednym i drugim
Prawda jednak jest taka,
że to my jesteśmy
dniem i nocą.
Zawieramy w sobie wszystko.
Każda wersja naszego
najgorszego wroga —
to my.
Każdy niewygodny aspekt
naszego życia —
to też my.
Strachliwy człowiek,
bogobojny przyjaciel,
kłamliwy zdrajca —
to wszystko również my.
Noc nie jest zła
Czy noc jest zła?
Sama z siebie?
Nie.
Po prostu tworzy równowagę.
Dla dnia.
Nie przeciwko niemu.
Nie ma oddzielenia
Więc wszystkie te osoby,
które nie wybierają przebudzenia,
które nadal walczą,
które chcą doświadczać niemiłości —
one wszystkie
tworzą dla nas równowagę.
Nie ma oddzielenia.
Wdzięczność
To wszystko
jest tutaj dla nas.
Każdy on.
Każda ona.
My sami.
Bądźmy za to wdzięczni.
Bo nasz wybór
jest najwyższą formą tworzenia.
Więc pamiętajmy:
Ocenianie tworzy oddzielenie,
Uznanie tworzy jedność.
Z miłością
do przebudzonych i nieprzebudzonych,
do chorych, biednych, bogatych i zdrowych,
do pięknych i brzydkich.
Wszyscy budujemy równowagę świata.
I tak to jest.
Trochę sponiewierana końcówką starego roku,
ale wciąż dzielna
Ania Budzowska

