W wielkiej miłości piszę ten dzisiejszy tekst.
Do każdego, kto tworzy z serca.
Do każdego Mistrza, który wciąż jest w drodze do pełnego uznania Siebie.
Jesteś cudem!
Kochana, Kochany — jesteś cudem.
Twoje kreacje to wielowarstwowy, utkany z czystej energii indywidualizm,
z którego możesz być naprawdę dumny.
Jesteś przejawem unikalnej siły twórczej.
Cokolwiek tworzysz — rozwijasz Kreację!
Robisz to, po co wysłannicy z Anielskich Rodzin przyszli na tę Ziemię.
Robisz to od wielu wcieleń.
Możesz być z siebie tak bardzo dumny!
Tworzyłeś już wszystko
Setki razy doszedłeś do końca.
Wydałeś książki, napisałeś pieśni, które dotykały prawdy.
Namalowałeś tysiące obrazów, które czule poruszały serca innych.
Byłeś aktorem, poetą, muzykiem, malarzem, wizjonerem.
Twoje dzieła zdobiły domy, a Twoja obecność dotykała milionów.
Już od pierwszych czasów — w jaskiniach pierwszych ludzi —
nacierałeś ręce czerwoną ochrą i kreśliłeś pierwsze znaki na skalnej ścianie,
aby wyrazić siebie.
Byłeś tam.
Zrobiłeś to.
Dałeś o sobie znać —
nie raz, nie tysiące razy, ale za każdym razem.
To już za Tobą
Byłeś już nikim i byłeś już wielki.
Ale to nie po to tu dziś jesteś.
To nie jest wcielenie, w którym masz udowodnić swoją wielkość —
bo już nią jesteś.
To już za Tobą.
Zostaw to za sobą.
Nowa rola Twórcy
Teraz, mój najukochańszy, najmilszy, najzdolniejszy —
robisz coś ważniejszego niż kiedykolwiek wcześniej.
Wszywasz w każdą swoją kreację niewidzialne nici Nowej Energii.
Dzielisz się oświeconą świadomością Twórcy.
Grasz — może po raz pierwszy — ze świadomością Siebie.
Odbijasz na matrycy świata z każdym najmniejszym dotknięciem
nieskończoną głębię tego, co jest.
Spotkanie z Duszą
Kiedy przyszła do mnie Dusza —
po latach poddawania się i sabotowania siebie —
w końcu odpuściłam identyfikację,
wszystkie role, które chciał grać mój człowiek.
Dopiero kiedy zeszłam na samo dno,
gdzie nie było już z czego zbierać moich szczątków,
wtedy umarłam —
a wraz ze mną wszystkie oczekiwania wobec mojego człowieka.
Umarłam — a wraz ze mną umarły wszystkie bóle i cierpienia.
Umarłam — a wraz ze mną umarła cała gra w dualizm.
Po całej nocy miłosnego połączenia z Duszą — obudziłam się.
Po raz pierwszy obudziłam się z Siebie.
Oczy Duszy
Rozejrzałam się dookoła i dostrzegłam całą moją historię
przez oczy mojej Duszy —
bez emocji, bez gry w dualność, bez winnych i ofiar.
Zobaczyłam siebie — i bardzo wyraźnie —
swoje zmagania w tworzeniu.
Zrozumiałam, jak dualna gra traktowała mnie jak marionetkę.
Tworzyłam najwspanialsze idee,
a potem próbowałam je choćby w najmniejszej skali uchwycić.
A gdy nie udawało się ich w pełni wyrazić w gęstym, fizycznym świecie —
pogrążałam się w rozpaczy.
Góra i kamień
Przeklinałam wysiłek, który nigdy nie prowadził do pełni.
Karałam siebie za niedoskonałość,
za to, że to, co przeszło przez moje ręce,
nie było tak doskonałe, jak czułam w sercu.
Czułam się nieudolna, niegodna, nędzna —
godna samozniszczenia.
A kiedy zobaczyłam to oczami Duszy,
to był tylko spektakl.
Nie było za co się karać.
To było naturalne.
Im większa kreacja — tym większy jej dualny cień.
Im silniejsze emocjonalne przywiązanie — tym grubsza nić dualności.
Z czegoś wielkiego jak góra,
zostawał mały kamyczek.
I śmiałam się, widząc ten spektakl —
tak zajmujący, że brakowało tylko popcornu!
Wszystko jest doświadczeniem
To dotyczyło wszystkiego —
miłości, relacji, pracy, sztuki, macierzyństwa, przyjaźni.
Nieskończonej gry dualizmu.
Aż wreszcie zrozumiałam:
nikt nie jest w tym sam.
Każdy gra swoją grę dualności,
aż do chwili przebudzenia.
A potem — dalej, tylko świadomie,
już bez osądu siebie i innych.
Zobaczyć miłość
Wtedy dostrzegłam miłość moich rodziców,
których winiłam za dzieciństwo.
I zrozumiałam, że im trudniejsze doświadczenie z Tatą,
tym większa miłość za nim się kryła.
To była góra miłości,
z której w dualnym świecie został tylko kamień.
Ale góra tam była.
Zawsze.
Potencjały Kreacji
Zaczęłam widzieć moje potencjały kreacji —
uwolnione od dualizmu.
Były piękne, wielkie, proste.
Wszystko płynęło lekko.
Każdy krok był synchroniczny,
a finał — jasny i spokojny.
Kiedy wróciłam do świata,
wypełniona boskim prowadzeniem,
wszędzie widziałam niewidzialną nić dualizmu,
która wplata się w każdą miłość, w każdą kreację.
I nauczyłam się być z tym OK.
Prawdziwe tworzenie
Nauczyłam mojego człowieka,
żeby schodził mi z drogi,
kiedy potencjał staje się zbyt wielki, by go udźwignąć.
Przestałam się wstydzić.
Zrozumiałam, że wszystko, co tworzę,
to tylko ekstrakt dualizmu.
Więc odpuściłam.
Zaczęłam kochać swoje kreacje.
Honorować je.
Mówić o nich, śpiewać, malować, pisać.
Cieszyć się nimi.
Jesteśmy tacy sami
Jestem taka sama jak Ty —
tylko trochę mniej przejmuję się dualnością.
Zaakceptowałam jej rolę w świecie.
I zaczęłam tworzyć.
Wszystko. Wszędzie. Naraz.
Nawet kanapka na śniadanie jest paletą barw, z której jestem dumna.
Zdjęcie. Chwila uważności. Serce namalowane na zakurzonym aucie.
To wszystko — i jeszcze więcej —
jest ekspresją Twórcy.
Pamiętaj ✨
Wszywasz w każdą swoją kreację niewidzialne nici Nowej Energii.
Dzielisz się oświeconą świadomością Twórcy.
I możesz być z tego cholernie, cholernie dumny.
Mega super truper, dumna z siebie, unikalna i niebanalna – świadoma twórczyni Nowej Ziemi,
Anna Budzowska
